W Stańczykowie

W Stańczykowie

wtorek, 17 listopada 2015

U Antoniny Marii.

Odświeżam pokój Tosi.
Decyzja zapadła nagle, wywołana impulsem, pokładami energii, które musiałam spożytkować. Chęcią zmiany, a nie koniecznością.
Jak to podsumował mój mąż: fanaberią.
No cóż trzeba się do tego przyznać, lubię zmiany. Duszę się w pomieszczeniach, które cały czas wyglądają tak samo. Taki bzik.
Jedna kobieta lubi podróże, druga kosmetyki, ja zmieniać, przestawiać, upiększać swój dom.
Uważam to za rodzaj hobby.

W tym przypadku odświeżanie miało być bez kosztowe. Z wykorzystaniem tego co mam. Po zakończeniu podsumuję koszt bez kosztu ;)

W niedzielę pozaklejałam dziury po wkrętach. W poniedziałek pomalowałam ściany na biało, dziś dołożyłam szarość.
Jako, że ten mini "remoncik" troszeczkę potrwa, na szybko kilka zdjęć z tego co do tej pory udało mi się zrobić.


Wykleiłam wzór. Za chwilę zmieniłam co nie co. Pomalowałam najlepsza farbą świata (Dekoral kuchnia/łazienka)


Odkleiłam taśmę. W jednym miejscu zeszła ze ścianą. Wrrrrr. Trzymam się tego, że tak ma być.


Posprzątałam. Przyczepiłam półki. Poukładałam.


Króliczka uszyłam już jakiś czas temu. Bez wzoru idąc na żywioł.
Szydełkowe rumieńce to dzieło mojej koleżanki z pracy Gosi.P (dziękuję!).
Subiektywna ocena Tosi: Super! Dałaś czadu.



Podoba mi się. Jest czysto, spokojnie, pastelowo.
Wolne miejsca na półkach zagospodaruje Tosia. Koniecznie mają być świecidełka ;)


A wy co o tym sądzicie?

Pozdrawiam i do kolejnego wpisu. Marta

8 komentarzy:

  1. Marta...normalnie rozpieszczasz nas:-):-)...ale ja bardzo lubię wpisy na twoim blogu:-)
    co do Tośkowego pokoju to moim skromnym zdaniem rewelacyjny jest ten początek:-)...poducha-królik wymiata:-)...a czy myślałaś może o powtórzeniu tego wzoru ze ściany na komodzie?.....wydaje mi się, że mogłoby wyjść fajnie:-)..śliczny ten łapacz snów:-)...nie wiem czemu, ale między półkami a oknem widzą mi się słodkie pomponiki;-)...no ale Tośka tam rządzi;-)...co do czarnej lampki, to może faktycznie za mocny akcent?...choć wcale nie jestem pewna;-)...a pokarzesz tę lampkę?....Marta czy jak skończysz pokoik, to czy możemy liczyć na zestawienie"przed" i "po"?:-)...coś mi się wydaje, że będzie wielkie WOW :-)

    buziaki:-)

    acha...chciałam dodać, że ja też mam taką fanaberię;-)
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko dziękuję :)
      Tak jak ci pisałam, pomysł z powtórzeniem wzoru wykorzystam :)
      Co do pomponików to będą, ale chyba z ażurowych serwetek...
      Pomyślimy :)
      Zestawienie przed i po wedle życzenia pokażę, jak reszta pokoju będzie ogarnięta :)
      Buziaki!

      Usuń
  2. Marta, fajnie jak zawsze:-) daj jej swiecidelek, niech panna ustawia. Cottonsy będą znów w biedrze od 7grudnia. Ale znając Ciebie, masz jakieś lampeczki i zmodzisz Tosi kącik na romantyczne wieczory; -) buziaki dziewczyny dla Was:-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu dzięki :)
      Tak masz rację, cottony już czekają. Mam jeden komplet z kulami w kolorach czerni, fuksji, kremu. Myślę, że do mięty będzie pasował :)
      Cottony z B bardzo fajne, nie wiem czy się nie pokuszę na jakiś kolor ;)
      A jak twoje szycie? maszyna pracuje?
      Pozdrawiam! Buziaki!

      Usuń
    2. tak, uszylam trochę serduszek gwiazdek. Pójdą do szkoły i przedszkola:-) buziam

      Usuń
  3. Aguś dziękuję. To dopiero początek, mam nadzieje, że efekt finalny będzie równie cudny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślicznie Marta :) Co do FANABERII, to kto Cię zrozumie lepiej niż ja ;)))) Sama wiesz. W Leśnym domku uwielbiałam latać z meblami, a nawet przestawiać ściany :) Teraz wynajmujemy mieszkanie (apropos: Mam do Ciebie BLISKO :)) i moje możliwości są ograniczone, ale i tak już wytaszczyłam łóżko małżeńskie z dużego pokoju do holu, bo tak jest lepiej, a że już tak stoi pół roku to myślę, gdzie z nim teraz pojechać ;) Twój blog to miód na moje serce :)

    OdpowiedzUsuń