Znowu cisza. Cisza, ale tylko blogowa, bo w realnym świecie jak zawsze dzieje się, oj dzieje :)
Kwiecień leci jak szalony co oznacza, że kolejny ogrodowy miesiąc już za mną.
Z nadejściem wiosny wszystkie domowe sprawy schodzą na drugi plan. Jeżeli za oknem świeci słońce, nie interesują mnie kurze i sterta prania, ogród wygrywa, bo czy warto latać na szmacie kiedy można zanurzyć dłonie w ciepłej ziemi?
Tato podzielił się ze mną bardzo ciekawym artykułem o leczniczej mocy ogrodu. Leczenie ogrodem jest metodą terapeutyczną i ma nawet swoją nazwę: hortiterapia.
Czy wiecie, że brud za paznokciami (choć mało estetyczny) ma swoje właściwości lecznicze. To dzięki bakteriom, które są obecne w glebie. Bakterie te łagodzą łuszczycę, astmę i alergię. Pielęgnacja ogrodu zmusza nas umysł do wytężonej pracy co w rezultacie zmniejsza ryzyko zachorowań na np alzheimera.
W dobie problemów z NFZ domowe sposoby leczenia jak najbardziej wskazane ;)
Kwietniowa królowa- pięknie kwitnąca śliwa wiśniowa.
Posiadam dwa takie cuda w ogrodzie,moim zdaniem stanowią ciekawą plamę kolorystyczną w kompozycji.
Dla zainteresowanych po przekwitnięciu należy przyciąć w celu zagęszczenia.
Tulipany. Czerwone cieszą mnie już drugi tydzień.
Bylinówka z widokiem na sad.
Te cudowne szare kominki to część przydomowej oczyszczalni :/
Na koniec zakupy z targów ogrodniczych.
Krzaczki borówek i płotki wiklinowe do ogrodu warzywnego, który już pomału jest na ukończeniu.
I moja najwspanialsza pomocnica.
Jak widać terapia działa- endorfiny szaleją :)
Miłość do kwiatów wyssała z mlekiem matki.
Pozdrawiam. Marta
W Stańczykowie to blog o naszym domu, ogrodzie, o Nas. Postaram się tu pokazać zmiany, które zachodzą w naszym domu i życiu.
W Stańczykowie

poniedziałek, 27 kwietnia 2015
sobota, 4 kwietnia 2015
Świąteczne kadry z życzeniami :) :) :)
Dla wszystkich blogowych przyjaciół, znajomych dalszych i bliższych, rodziny, oraz ciekawskich:
Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych, przepełnionych wiarą, nadzieją i miłością.
Radosnego, wiosennego nastroju, serdecznych spotkań w gronie rodziny i wśród przyjaciół oraz wesołego "Alleluja".
życzą Antosia, Jasiu, Marta i Bartek Stańczyk
I jeszcze kilka kadrów z odświętnego domku:
W tym roku poszalałam z Wielkanocnym szyciem, powstały tildowe wianki, motylki, gąski, kury, oraz zające. Myślę, że produkcja poszła w dziesiątki :) z tej wielkiej sterty pastelowych tworków w domku pozostały cztery gąski i kilka motylków ;)
Jak co roku część zabrały moje dzieciaki na kiermasz do przedszkola, część poszła na Jarmark Wielkanocny w którym brało udział Stowarzyszenie w którym działam, część rozdałam.
Fajnie, że poszły w świat :) szkoda tylko, że nie zrobiłam im wszystkim zdjęć.
To co zostało- ku pamięci.
Jeszcze raz Wesołego alleluja!
Do zobaczenia po świętach.
Ściskam Was ciepło Marta.
Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych, przepełnionych wiarą, nadzieją i miłością.
Radosnego, wiosennego nastroju, serdecznych spotkań w gronie rodziny i wśród przyjaciół oraz wesołego "Alleluja".
życzą Antosia, Jasiu, Marta i Bartek Stańczyk
I jeszcze kilka kadrów z odświętnego domku:
W tym roku poszalałam z Wielkanocnym szyciem, powstały tildowe wianki, motylki, gąski, kury, oraz zające. Myślę, że produkcja poszła w dziesiątki :) z tej wielkiej sterty pastelowych tworków w domku pozostały cztery gąski i kilka motylków ;)
Jak co roku część zabrały moje dzieciaki na kiermasz do przedszkola, część poszła na Jarmark Wielkanocny w którym brało udział Stowarzyszenie w którym działam, część rozdałam.
Fajnie, że poszły w świat :) szkoda tylko, że nie zrobiłam im wszystkim zdjęć.
To co zostało- ku pamięci.
Jeszcze raz Wesołego alleluja!
Do zobaczenia po świętach.
Ściskam Was ciepło Marta.
piątek, 3 kwietnia 2015
Wielkanocne przygotowania.
Oj dawno mnie nie było, dawno. Blog zarósł kurzem. Dobrze, że święta blisko to był powód, aby bloga odkurzyć :)
W tym roku zarówno porządki jak i przygotowania do Wielkanocy poszły migiem.
Nie miałam ciśnienia na lśniące okna i podłogi, oraz dziesiątki potraw, więc wielki tydzień przebiegał w spokojnej rodzinnej atmosferze. Miałam nawet czas na ogród i uszycie czegoś dla siebie ;)
Jak co roku w okresie wiosennym w Stańczykowie goszczą pastele, oraz prezenty od matki natury.
Jako, że w tym czasie każdy wolny grosz inwestuję w ogród, do domu nie kupiłam nic typowo Wielkanocnego.
Z kwiatów rządzą drobne pachnące bratki, czyż w tym kubeczku nie wyglądają uroczo?
W dzbanach i butlach brzózki, forsycje, gałązki wiśni... myślę, że ich piękno w Wielkanocnych dekoracjach broni się samo.
W części salonowej spokojniej.
Na półeczce wypalanka i wydruk z pinterest. Króliki górą :)
I czas na ogród. Dopiero tutaj widać wiosenne piękno :)
Skrzyneczki z palet by mąż.
Zbliżenia.
I szersze kadry jednej z rabat.
Po wycięciu traw jest trochę łyso. Za miesiąc zrobię zdjęcie porównawcze, tym bardziej, że rabata ma przejść zmiany kosmetyczne.
Na koniec babka cytrynowa, a raczej placek (praca szła nam tak wesoło, że nie dodaliśmy z Antosią proszku do pieczenia :)
Serdecznie pozdrawiam! Marta
W tym roku zarówno porządki jak i przygotowania do Wielkanocy poszły migiem.
Nie miałam ciśnienia na lśniące okna i podłogi, oraz dziesiątki potraw, więc wielki tydzień przebiegał w spokojnej rodzinnej atmosferze. Miałam nawet czas na ogród i uszycie czegoś dla siebie ;)
Jak co roku w okresie wiosennym w Stańczykowie goszczą pastele, oraz prezenty od matki natury.
Jako, że w tym czasie każdy wolny grosz inwestuję w ogród, do domu nie kupiłam nic typowo Wielkanocnego.
Z kwiatów rządzą drobne pachnące bratki, czyż w tym kubeczku nie wyglądają uroczo?
W dzbanach i butlach brzózki, forsycje, gałązki wiśni... myślę, że ich piękno w Wielkanocnych dekoracjach broni się samo.
W części salonowej spokojniej.
Na półeczce wypalanka i wydruk z pinterest. Króliki górą :)
I czas na ogród. Dopiero tutaj widać wiosenne piękno :)
Skrzyneczki z palet by mąż.
Zbliżenia.
I szersze kadry jednej z rabat.
Po wycięciu traw jest trochę łyso. Za miesiąc zrobię zdjęcie porównawcze, tym bardziej, że rabata ma przejść zmiany kosmetyczne.
Na koniec babka cytrynowa, a raczej placek (praca szła nam tak wesoło, że nie dodaliśmy z Antosią proszku do pieczenia :)
Serdecznie pozdrawiam! Marta
Subskrybuj:
Posty (Atom)